wtorek, 23 lipca 2013

Wywiad z Pawłem Gojnym

Chcemy się podzielić z wami krótkim wywiadem jaki udzielił nam Paweł Gojny członek zespołu Wah Na Tah tuż po sesji zdjęciowej, przy której razem współpracowaliśmy. Będzie to nasz pierwszy wywiad, który udało nam się przeprowadzić.

Zapraszamy! :)

1. (revs.21.7)_Jak wrażenia po koncercie na festiwalu SEVEN FESTIVAL MUSIC & MORE?

Odp.: (Paweł Gojny)

Gdybym mógł to powtórzyć, najlepiej teraz, to chętnie bym to zrobił. Spotkaliśmy tam swoich idoli, mogliśmy obserwować ich przy pracy i podziwiać ich kunszt. Największe wrażenie zrobiła na mnie Coma z Orkiestrą Symfoników Gdańskich. Ten koncert był wręcz idealny. Sam fakt, że miałem możliwość porozmawiania z tymi ludźmi po ich występie napawał ogromnym optymizmem. Festiwal został bardzo dobrze zorganizowany, mnóstwo gości z zagranicy, zespoły z najwyższej półki. Seven Festival to prawdziwe święto muzyki rockowej. Jestem szczęśliwy, że mogłem wziąć udział w takim przedsięwzięciu.


zdjecie przed występem na seven festival

 



setlista zespołu COMA (z koncertu COMA Symfonicznie w Węgorzewie - lipiec 2013 r.) z podpisem wokalisty Piotra Roguckiego.


2. (revs.21.7) Dzisiaj jesteś członkiem zespołu Wah Na Tah, jak to było przed, zanim dołączyłeś do ekipy?

Odp.: (Paweł Gojny)
 

Zanim dołączyłem do ekipy Wah Na Tah mieszkałem we Władysławowie. To właśnie tam zaczęła się moja przygoda z muzyką. Gdy miałem ok. 8 lat, rodzice postanowili zapisać mnie wraz z siostrą na lekcje fortepianu w miejscowym ognisku muzycznym. Jako posłuszne dziecko, chodziłem na lekcje i sumiennie ćwiczyłem co mi zadano. Nie wiedziałem wówczas jaki jest tego cel. Po kilku latach mój nauczyciel wysłał mnie do szkoły muzycznej abym usystematyzował swoją wiedzę muzyczną. Najpierw ukończyłem 4-letni kurs fortepianu, później 3-letni trąbki. W między czasie zacząłem grać w Młodzieżowej Orkiestrze Dętej przy OSP oraz Big Bandzie BLUE we Władysławowie. Poznałem tam znajomych, z którymi stworzyłem swoją pierwszą kapelę Spaleni Słońcem, w której grałem na trąbce. Graliśmy wówczas covery znanych polskich przebojów z lat 90-tych. Umiejętność gry na gitarze zawdzięczam w pewnym stopniu Adrianowi Rajczykowi, którego poznałem w okresie pewnych wakacji. Przyjechał wówczas z Poznania do Władysławowa zabierając ze sobą gitarę elektryczną. Słysząc brzmienie gitary przypomniało mi się, że na strychu leży 20-letnia gitara akustyczna. Nastroiłem 20-letnie struny, o dziwo dało się grać. Po 2 tygodniach ćwiczeń potrafiłem zagrać podstawowe chwyty. Kilka miesięcy później kupiłem swoją pierwszą gitarę elektryczną. Kapela Spaleni Słońcem ewoluowała, zaczęliśmy tworzyć własne numery. W późniejszym okresie nazywaliśmy się Hertz, grałem wówczas na gitarze najpierw basowej, później elektrycznej. Daliśmy w sumie kilka koncertów lecz zespół rozpadł się w momencie gdy wyjechałem studiować do Łodzi. Gdy jestem we Władysławowie a jest piątek, zawsze wybieram się na próbę orkiestry. Miło jest pomuzykować ze znajomymi z dzieciństwa oraz patrzeć na nową młodzież w orkiestrze, która zaczyna tam swoją przygodę z muzyką, tak jak ja kiedyś. Poza formacjami muzycznymi o jakich już wspomniałem, należałem do trio, kwartetu i kwintetu dętego w szkole muzycznej do której uczęszczałem oraz ze znajomymi z liceum stworzyliśmy grupę muzyczną z którą zagrałem swój pierwszy i jedyny dotąd koncert grając na perkusji.


- zdjęcie pierwszej gitary elektrycznej


- zdjecie ekipy "Spaleni słońcem"

3. (revs.21.7) Grasz na wielu instrumentach, ale tak naprawdę, który jest odzwierciedleniem Ciebie ?

Odp.: (Paweł Gojny)


Od lat zadaję sobie to pytanie ale do dziś nie znam odpowiedzi. Jak wspomniałaś gram na wielu instrumentach (gitara, trąbka, fortepian) lecz w moim życiu pojawiła się również perkusja, dżemba, gitara basowa, flet i akordeon. Dotykałem również skrzypiec. Chciałbym nauczyć się grać na saksofonie, być może będzie taka możliwość w tym roku. Podoba mi się brzmienie wiolonczeli, kontrabasu, fagotu, waltorni. W tym miesiącu byłem na Gali Jerzego Miliana pt. "Berween Friends. Od Jazzu do piosenki" podczas otwarcia 6 Letniej Akademii Jazzu w Łódzkim klubie Wytwórnia gdzie zafascynował mnie dźwięk wibrafonu. Słucham różnej muzyki i praktycznie w każdym rodzaju jest sekcja rytmiczna. Obok dobrego słuchu, poczucie rytmu jest podstawą każdego muzyka, która pomaga mi również w innych czynnościach, np. w tańcu. Życie też ma swój rytm, czasami jest usystematyzowany i klasyczny, a czasami chaotyczny, jak bywa często w muzyce jazzowej która według mnie przekazuje emocje w najbardziej możliwie subtelny sposób. Ktoś mądry kiedyś powiedział, że mówić o muzyce to tak jakby musieć "tańczyć o architekturze" i miał rację. Muzyka stoi na wysokim szczeblu abstrakcji a jednocześnie jest najpiękniejszym językiem świata. Jak powiedział to kiedyś Leszek Możdżer: "Muzyka to przestrzeń w której nie da się zrobić komuś krzywdy, tutaj nie ma konkurencji, jest tylko miłość". Obecnie najwięcej czasu poświęcam gitarze zatem skłaniam się do odpowiedzi, że to ona jest moim instrumentalnym odzwierciedleniem.


 - zdjęcie z koncertu w klubie - Wytwórnia w Łodzi


4. (revs.21.7) Co lub kto jest dla Ciebie inspiracją, która daje Tobie wole walki i poszerzania wiedzy muzycznej ?

Odp.: (Paweł Gojny)

Kiedyś w przerwie koncertu akustycznego podeszła do mnie pani w starszym wieku i powiedziała mi, że jestem inteligentny, zapytałem skąd to przekonanie, odpowiedziała, że słyszy. W muzyce ważniejsza od wiedzy muzycznej jest wrażliwość człowieka oraz jego inteligencja. Jeżeli przy dobrym słuchu i poczuciu rytmu również te dwa czynniki idą w parze to mamy do czynienia z artyzmem. Mógłbym podać listę kilkudziesięciu artystów, wzorów, idoli których życie czy twórczość jest dla mnie inspiracją, ale chyba nie o to chodzi. Poznajemy nowych ludzi, nowe zjawiska, zbieramy doświadczenia przez całe życie i to właśnie ono jest dla mnie inspiracją, wszystko to co mnie otacza. Staram się uczestniczyć w koncertach oraz słuchać jak najwięcej muzyki. Bez inspiracji byłoby mi ciężko żyć. Inspiracja jest dla mnie jedynym rozsądnym sposobem na przełamanie bezczynności. Życie w obecnym świecie toczy się bardzo szybko, ludzie codziennie wykonują powtarzalne czynności nie zastanawiając się nad ich sensem w perspektywie całego swojego życia – to chyba największy błąd ludzkości. Każdego dnia wspinamy się coraz wyżej, poszerzamy swoją świadomość po to by w końcu się rozpaść. Cieszmy się zatem życiem, a kto może niech gra muzykę :).

 


 - zdjęcie z Sy Smith

5. (revs.21.7) Powszechnie wiadomo, że wizerunek sceniczny ma duże znaczenie dla muzyka/ artysty czy po dzisiejszej sesji wykorzystasz te wiedze w swojej stylizacji ?

Odp.: (Paweł Gojny)

Każdy nasz koncert to nie tylko dawka muzyki, ale również przedstawienie w którym jesteśmy głównymi aktorami. Naturalne jest to, że na początku człowiek ocenia innych po wyglądzie. W takich warunkach wizerunek jest ważnym elementem dla muzyka. Oprócz wyrażania siebie na scenie grając na instrumentach, robię to również poprzez ubiór.  Wah Na Tah dopiero pracuje nad swoim wizerunkiem scenicznym, staramy się ubierać tak by wyglądać spójnie na scenie co nie jest łatwe ponieważ każdy z nas jest z totalnie innej bajki. Tę stylizację na pewno zachowam na bardziej oficjalne wydarzenia.
 
 

 - zdjęcie z koncertu w klubie Wytwórnia w Łodzi
 


Dziękujmy za wywiad :)
Zespół revs 21.7

poniedziałek, 22 lipca 2013

W duszy gra mi ... !

Jak oprócz dobrego stylu nadać kształt i muzyczną dynamikę fotografii, tak aby było to naturalne?
Najlepiej zaprosić do udziału w sesji muzyka. Paweł przyjechał na plan praktycznie zaraz po powrocie z Węgorzewa, gdzie grał na scenie Seven Festival Music & More wraz z zespołem Wah Na Tah biorąc udział w tym ważnym święcie rock’a. Dzięki stylizacji Iwony i Kasi mogliśmy pokazać elegancki charakter muzyka nie rockowego, a raczej jazzowego. Aż chce się włączyć płytę Chris’a Botti’ego :) 
Jeśli chcecie poznać bliżej twórczość zespołu Wah Na Tah zerknijcie na stronę i ich profil:
















fotograf: Magda Kosiorek
stylizacja: Iwona Wacławiak i Katarzyna Kosiorek
model: Paweł Gojny

miejsce sesji zdjęciowej: 
Boutique Hotel's
ul. Piłsudskiego 10/14, Łódź

shoes / ZARA / watch / TIMEX / jacket / ZARA / belt / CALVIN KLEIN / trousers / ZARA

środa, 17 lipca 2013

Zielono mi

Stwierdzenie "w zieleni ci do twarzy..."od dziecka działało na mnie jak płachta na byka, może dlatego, że usilnie byłam w nią ubierana, a później dzieciaki nie dawały mi spokoju i nazywały: "Anią z Zielonego Wzgórza" czy marchewką (rudzielce mają przechlapane!!! - stwierdzam fakt :D )
Po latach przekonałam się, że zieleń nie jest taka zła :) i ciekawie komponuje się z moim typem urody i oczywiście kolorem włosów :D a na pewno dobrze sprawdza się dla mnie jako tło!!! Taki romantyczny (bajkowy) świat niczym z powieści Lucy Maud Montgomery stał się motywem przewodnim sesji. I niech będzie, mogę być współczesną "Anią Shirley " :)





fotograf: Rafał Rydczak
modelka: Iwona Wacławiak

(t-shirt ZARA / skirt sh)


piątek, 12 lipca 2013

Po drugiej stronie !

Często jest tak, zgodnie z ludowym powiedzeniem, że "szewc bez butów chodzi" tak i fotograf nie ma własnych zdjęć. Aby zaprzeczyć tej teorii poprosiłam mojego znajomego (też fotografa) o kilka ujęć. Dzięki wspólnemu wysiłkowi Iwony i Rafała udało się nam zrobić sesje gdzie wystąpiłam jako modelka.
Moje doświadczenia w modelingu są minimalne, to nie jest łatwe, żeby odpowiednio się ustawić spojrzeć. Niektórzy się z tym rodzą, innym przychodzi to z dużym wysiłkiem. Stwierdzam, że jako fotograf stoję po właściwej stornie obiektywu ale zmiany i zdobywanie nowych doświadczeń są ważne. Dzięki takim "eksperymentom" wiem więcej i mogę to wykorzystać zajmując się fotografią.
Efekty mojej sesji możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej.
P.S. pewnie jeszcze kiedyś spróbuję :p





fotograf: Rafał Rytczak
stylizacja i make up: Iwona Wacławiak
modelka: Magda Kosiorek

piątek, 5 lipca 2013

Po-Światy

Na dzisiaj mały akcent kulturowy, mianowicie jakiś czas temu miałam przyjemność uczestniczyć  w wystawie towarzyszącej 14. Międzynarodowym Triennalom Tkaniny, Łódź 2013. Była to wystawa Włodzimierza Cygana pt. "Po-Światy" dodam, że przyjemność była podwójna choćby z racji tego, że to mój były wykładowca jeszcze za czasów studiów na Politechnice.
Innowacyjnością było wmontowanie w system splotów - światłowodów, które tworzyły efekt gry świateł i cieni. Dając różne wrażenia wizualne zależnie od pory dnia. Ciekawy pomysł i koncepcja - tym bardziej w tak trudnej i "zamarłej" technice jak gobeliniarstwo.






Gratulacje i podziękowania dla artysty

fotoreportaż: Iwona Wacławiak

wtorek, 2 lipca 2013

W kolorze czerwonego wina...


  To co jest mi bliskie to tradycja, wpływy kulturowe (etniczne), ale trzeba uważać żeby nie było zbyt nudno czy dosłownie. Dlatego lubię mieszać, łączyć i sugerować zupełnie coś nowego. 
Pozwoliłam sobie na stylizacje folk w zupełnie nowym wydaniu, dzięki fryzurze a'la pin-up girl i długiej zwiewnej spódnicy w kolorze czerwonego wina, która pięknie układa się podczas ruchu, przywodząc na myśl tancerki bollywood -u.







fotograf: Magda Kosiorek
modelka: Iwona Wacławiak

(skirt ZARA / scarf CEPELIA / belt Maria Madanowska)